Menu

odrosnę w rdzeniu drzewa

poezja, literatura, muzyka, sztuka

"Połączenia"

w kręgu ekscentrycznych epizodów

nati.z

W Frazie nr 3(81) 2013 ukazała się recenzja "Połączeń".

 

 

Fragmenty z niej.

 

Janusz Pasterski

W Kręgu "Ekscentrycznych Epizodów"

 

To są wiersze zmuszające do nieustannej uwagi, do podążania za zmiennością obrazu, do ciągłego uruchamiania wyobraźni. Ich hermetyzm zaprasza wprost do złamania bariery racjonalnego odbioru i wejścia w grę obrazów, znaczeń, zdarzeń, do przedzierania przez niejednoznaczność języka i niespójności wypowiedzi. Tylko tak znaleźć można formułę, która spaja tez rozmyty świat.(…)

Drugi tomik poetki wprowadza w nadrealistyczny świat wrażeń – migotliwych zapisów codziennego życia przefiltrowanych jak gdyby przez rozedrganą świadomość współczesnego człowieka. Stąd ich zewnętrzna odrębność, ścisłe zamknięcie w pełnej napięć podmiotowości. Ta energia wyraża się przede wszystkim poprzez język, zawłaszczony przez oniryczny ogląd świata.(…).

Materia zdarzeń jest właściwie nieistotna, ważniejsze jest to, co ukrywa się pod powierzchnią codziennego życia. A tam nie ma granicy pomiędzy „teraz” a „wczoraj”, podziały są rozmyte, zamiast nich jest jedna rzeka istnienia, w której „ja”odnajduje w sobie duchowe utraty i rozbudza zmysły.(…)

To co najciekawsze w wierszach Natalii Zalesińskiej zasadza się właśnie w tym hermetyzmie języka. Jego literackie źródła tkwią zresztą nie tylko w oniryzmie, ale równie mocno zdradzają powinowactwa z innymi sposobami skrajnej subiektywizacji wypowiedzi – od kubistycznej techniki zestawień po strumień świadomości.(…)

{Połączenia}Natalii Zalesińskiej są w konsekwencji połączeniem zapisu doświadczeń egzystencjalnych z badaniem możliwości deskrypcyjnych języka. Autorka wykorzystała do tego zarówno zmysł obserwacji, jak i schowaną nieco refleksyjność. Inwencja wyobraźni, oniryzm i kubistyczne zestawienia nadały tym wierszom niejednoznaczność czy nawet irracjonalność. Z pewnością taki sposób pisania idzie wspak czytelniczym przyzwyczajeniem, zmusza do wzmożonej uwagi, śledzenia poszczególnych nitek sensu i scalania ich w całość. Ale równocześnie ten oryginalny idiom poetycki otwiera przed odbiorcą osobliwą, nadrealną wizję świata, która pociąga zarówno feerią obrazów, jak i ukrytą tajemnicą. Co jednak najważniejsze, wiersze te zrywają z tradycyjną klarowną opisowością i pozostawiają odbiorcę w chwili namysłu, zastanowienia czy też stawiania pytania. Nie może być inaczej, bo sama lektura nie prowadzi do jasnej puenty.

      Janusz Pasterski


ośnieżone

nati.z

 

Ośnieżenie

 

Zajrzyj do oczu, ucha, gardła. Pamiętam zastrzyki

z własnej krwi. Bolesna autoszczepionka.

Chucham na szybę, kreślę znaki, czerwone sople.

 

Ubierasz mnie. Płaszczyk, szalik i to. Wybiegamy.

Wyrywamy gawronom, krukom piórka. Wirują.

 

Jak dawniej lepimy bałwana, rzucamy śnieżkami.

Pochylają się cienie. Pada, przeraźliwie czarno.

   

                          

Pętla

 

W ten popołudniowy czwartek

byliśmy punktualni. Gawrony też.

Obsiadły gałęzie wokół prosektorium.

Jedynie tło i pora roku nie były

kadrem z filmu. Zerwały się,

 

powiedziałeś: to nie jest śmieszne,

coś zrzuca czarne parasole,

poluje na miłość. Siódmego stycznia

wyszliśmy z samochodu,


wplątani w wir.

 

 

Zrosty

 

Jakby w te same drogi, dni i godziny – rok

zaczął się od krwi. Przyszła zima z martwą bielą.

W cygańskiej dzielnicy bruk srebrzy jak uśpiona

 

tafla stawu tuż za parkiem. I ten sam boss, co wiosną

siedział na krzesełku, nie grał, słuchał radia. On jeden

w mroku strąca sople z dachów. Zakręca nim, spada

 

do wiersza objęciach wiatru, bez wróżby. I nic

o tym nie wie. Myśli, że śmierć bywa liryczna. Lód

kocha miasto, a miasto nie czuje kości, próbuje zasnąć.

 

 

Głęboki sen

 

Zatęskniłam za wierszami jak drzewa,

bo zima boi się drzew.

 

Wyjście w oddech, taniec pary z ust.

Zimno, ciepło. A zimno nadal mi dokucza.

Pod trzydziestoma centymetrami śniegu skrzenie.

Mienię się cytrusowym światłem.

 

W górze rozkołysane paski słoniny i dwa grona jarzębin.

Słychać odgłos ratraków.

 

© Natalia Zalesińska "Połączenia" (2012) 

 

Pacyfik na głowy czytelników. Jedni płyną, inni toną.

nati.z

Lampa 

 

W warszawskim miesięczniku „Lampa” (nr 1-2/2013) ukazało się omówienie tomiku "Połączenia", o którym pisze Paweł Kozioł :


Kiedy z kolei czytam Połączenia Natalii Zalesińskiej - tomik edytorsko znacznie skromniejszy, mniej zaopatrzony niezasłużonymi blurbami i o parę klas lepszy od poprzedniego (chodzi o tomik Joanny Bąk p.t. „Pan tu nie leżał”, Kraków 2012 – dop. red.) - nachodzi mnie niepoważna refleksja, że z jakiegoś powodu w olkuskim konkursie imienia Ratonia od lat niezmiennie preferują wiersze rozpadające się na krótkie zdania: „Jesteśmy delikatni jak dzieci. A liście nabierają / koloru krwi Powiedziała, że ma nadzieję”. Jest to model poezji, w którym robota zostaje przerzucona na czytelnika: tyle on będzie miał z wiersza, ile sam włoży w miejsca oznaczone kropkami. Nie lubię tego, ale trzeba przyznać, że Zalesińska nieźle sobie z takim patentem radzi. A wymaga to przynajmniej tyle literackiej sprawności, aby między znakami przestankowymi, stanowiącymi póki co zasadniczy nośnik znaczeń, nie pisać bzdur. Zalesińska znajduje się jeszcze o jeden szczebel wyżej - ten, z którego spogląda się na własną poezję, ażeby widzieć, w jaki sposób ona działa. Opisana powyżej metoda twórcza znajduje odzwierciedlenie w następujących wersach: „A język małych ludzi / jest chropawą kocią łopatką. Sami / same / słowa, zdania. Nie znają sensu. Za szkłem / tanka, haiku.” Oczywiście zdarzają się też linijki kiepskie, bo schematyczne („śniłam o układaniu liter, bliskości”), lecz umiejętność spojrzenia z góry, z wyższego szczebla, pozwala domniemywać, że one kiedyś znikną. Na razie zaś poprzestanę na odnotowaniu ciekawego, acz jeszcze niezrealizowanego potencjału.”
 

 

Zdjęcie: A tak będzie wyglądać okładka pierwszego w 2013 roku numeru Kwartalnika Powiatu Olkuskiego. Magiczne zdjęcie powstało podczas wręczania Olkuskiej Nagrody Artystycznej.

Jak rozmawiać z oceanem

 

Fragmenty z recenzji napisanej przez Jarosława Nowosada :

Bywa, że jako czytelnik i krytyk natrafiam na książkę, wobec której czuję
się mniej lub bardziej bezradny. Wiersze są piękne, lecz nie jestem pewien, czy cokolwiek z nich pojmuję. (...) Kłopot przychodzi, gdy wiersze odwołują się do doświadczeń osobistych i zdany jestem na ich przypadkową zbieżność z moimi  "Pionki na A-4" rozumiem akurat bardzo dobrze, lecz czytając większość utworów Zalesińskiej czuję się jak wtrącony do wnętrza cudownego kalejdoskopu.(...)Być może nie o przesłanie w tej poezji idzie,  a o nastrój. Jeśli tak "tematem" wierszy Zalesińskiej byłoby uczucie "porażenia światem", bezradności wobec natłoku doznań i wywołanych nimi myśli, mielibyśmy do czynienia ze szczególnego rodzaju "poezją karnawałową", słowną celebrację nadmiaru.
Połączenia są mocnym tomikiem, lecz nie przypadnie on do gustu osobom oczekującym od poezji jednoznacznych komunikatów. Polecam go czytelnikom, którzy wolą ulec nastrojowi wiersza i nie boją się bezradności wobec niego.
 

Całą recenzję można przeczytać pobierając pdf kwartalnika nr 1 z 2013r. tu

Omówienia, fragmenty wierszy

nati.z

 

(..)rozgrywa się w napięciu, jakie daje się zauważyć pomiędzy dążeniem do zmetaforyzowania przestrzeni poetyckiej, a chęcią dokładnego opisu zastanej rzeczywistości. Napięcie to okazuje się być bardzo płodne twórczo, i ma swój rezultat w zajmujących i niebanalnych utworach.(...)

całość tutaj -  Rafał Derda  Za drzewami cienie, głosy czyli na temat....

 

(...)„Połączenia”, mam wrażenie, to książka – tęsknota, książka – rozliczenie, książka – ponowne spotkanie. 

całość tutaj - Teresa Radziewicz  A koniec nie będzie kotarą, tylko światłem 

 

W Bibliotece "Frazy"

nati.z

Pod koniec stycznia "Połączenia" pojawiły się w Bibliotece "Frazy"

(tam można kupić książkę, jest też wiele innej interesującej literatury).

 

Pionki na A4
Burza zrzuca już dawno martwe ptaki. Nigdy
nie nazywam się Zielińska, nie noszę barwnych
soczewek. Siecze deszcz w Balicach. Przy barierkach
opłacamy wstęp. Spod kół samochodów pryska
mgła i migawka z dawnej zimy – jesteśmy pasem
startowym, lądowiskiem. Toyota niby szybowiec
nie ląduje na nas. O małą chwilę. Przed następnym
przejściem wariują fale radiowe. Wracamy, niektórzy
całują ślady stóp i butów. Czytam wiadomość.
 
Między niebem a ziemią
Ojciec w tym roku często podlewał 
drzewka mandżurskich brzoskwiń,
zrywał sczerwieniałe liście, kopał
tunele światła. I zabijał słowem.
Na tamtym brzegu, widzisz? 

 

Pożółkły kartki z przystanku.
Popołudnie osnute w szarość, dreszcze.
Na parapecie i daszku z pleksi wtórował
im deszcz. I przenikliwe nasze strachy,
nasze pola widzenia. Igła w rowku płyty, 
ból głowy wieczorem przypomina o śnie,
w którym spadła czuła biel, ogień na gałązkę.  

 

Zrosty
Jakby w te same drogi, dni i godziny – rok
zaczął się od krwi. Przyszła zima z martwą bielą.
W cygańskiej dzielnicy bruk srebrzy jak uśpiona

 

tafla stawu tuż za parkiem. I ten sam boss, co wiosną
siedział na krzesełku, nie grał, słuchał radia. On jeden
w mroku strąca sople z dachów. Zakręca nim, spada

 

do wiersza w objęciach wiatru, bez wróżby. I nic
o tym nie wie. Myśli, że śmierć bywa liryczna. Lód
kocha miasto, a miasto nie czuje kości, próbuje zasnąć.

 

Z niewyspania
Zdjęcie nie ma nic wspólnego z wierszem,
nie jest ilustracją myśli, tylko te ławki
– puste miejsca.

 

Tak bez powodu śnię burze, czy 
burze mnie śnią. Wiatr przywiał 
nieszczęścia (kto nie wierzy, jest głupcem).
Prawdziwe pioruny i śnieżne zawieje:

 

białe ptaki, białe płatki,
zacieki na ścianie,
pręgi na rękach,
białe płatki, białe ptaki.
 
też tu

Z Poznania bez zakłóceń

nati.z
 
(...)Pomieszczone w tomiku wiersze stanowią jakby ciąg połączeń komunikacyjnych bohatera lirycznego z czytelnikiem, nie przeszkadza tutaj ton wypowiedzi, a także treść związana z przeżyciami autorki, ponieważ wyczuwalny jest ich uniwersalizm. Wszystko może się zdarzyć, albo już miało miejsce w życiu każdego z czytających. Przeżyłam, przeżyłeś, lub przeżyjesz coś podobnego, albowiem mój autentyzm nie musi nikogo przekonywać. Daleka jestem od wszelkich kreacji, nie muszę zbierać argumentów z otoczenia ponieważ sama jestem argumentem, niepodważalnym - o czym świadczą moje przedmioty, środowisko i słowo obrazujące: niewyszukane, prawdziwe.(...)
Jerzy Beniamin Zimny 
Całą notę o "Połączeniach" można przeczytać na blogu literackim Jerzego B. Zimnego.

Notacja o "Połączeniach"

nati.z

Połączenia[1]

Powiedział, że zyskałam nowy styl, że piszę

 ekscentryczne epizody. I pewnie ma rację.

(Połączenia s.5)

Paul Ricoeur w sposób piękny i nieprzypadkowy określa hermeneutyczne zabiegi jako “cierpliwe wygładzanie fałdek tekstu”. Empatia pełna cierpliwości oraz otwarcie jest niezbędnym warunkiem rozumienia. Chciałbym wedle zasad wielkiego filozofa postępować, choć bardziej moim zabiegom odpowiada metafora rozsupływania kłębka niż owo wygładzanie fałdek. Mam jakieś "przedsądowe" doznanie, że zwartą, holistyczną teksturę poetycką Natalii Zalesińskiej można do takiego kłębka przyrównać.

Wystarczy wówczas odnaleźć początek ( może pojawi się Ariadna i podpowie, gdzie go szukać), pierwszą niteczkę i jeśli będziemy się jej trzymali, dotrzemy do centrum sensów. Takie przekonanie  prowadzi też do uogólnień, o których zasadność możemy się spierać. Otóż mniemam, że wbrew przywołanemu na wstępie cytatowi, "ekscentryczność" naszej poetki nie jest jednoznaczna. W nowszych koncepcjach tekstu "ekscentryczność" jest przeciwstawiona "retoryczności". Tekst "ekscentryczny" jest sylwiczny, wielowarstwowy, negujący jednolite pole sensu. A przecież powiedzieliśmy wyżej, że w owo centrum sensów w poezji Natalii Zalesińskiej wierzymy, odczuwamy je. Ekscentryczność, czy “ekscentryczne epizody” tej poezji jest po prostu synonimem współczesnego “pseudonimowania”, nazywania “nie wprost”. Poezja ta wyrasta bowiem z bardzo wyraźnego pola Darstellung ( przedstawionego osobniczego, autentycznego doświadczenia), które dla potrzeb nowoczesnej artykulacji poetyckiej zostaje przetworzone w stylistyczny system napomknień oraz zastępstw. Poetka nie płaci przecież żadnego myta, żeby się dostać do krainy “współczesności mownej”, tę piękną “innomowę” wytwarzała konsekwentnie poczynając od pierwszego znanego mi wiersza.  Jej “centrum sensów” jest przecież przejrzyste, prawdziwe, asertujące. Ważnym elementem strategii poetyckiej Natalii Zalesińskiej jest potwierdzanie Tożsamości. “Nigdy nie nazywam się Zielińska” pisze

w pierwszym wierszu z “Połączeń”. Tożsamość przecież nie jest stanem “monady bez okien”, przeciwnie - to ciągła gotowość na dialog ze światem oraz Innym. Tym Innym jesteś i Ty, Czytelniku, i Ty możesz w jakiejś chwili zostać “pionkiem na A4”, uczestniczyć w niepopełnionej na szczęście katastrofie. I jest nim mieszkaniec cygańskiego osiedla i ci wszyscy , którzy z “Ptakiem nakręcaczem czasu” wychodzą na jesienne spacery. Sam tytuł  (Połączenia) wskazuje na synergię ludzkiego oraz naturowego, kulturowego i magicznego, myślnego i muzycznego. Bardzo ten element muzyczności podkreślam, bowiem wielce on waży na tonacji całego tomu. To piękny i mądry tomik. Pełen empatii i szacunku dla Odbiorcy. Przywołuje jedność wartości i doświadczeń nie tyle przez kulturowe kody ile przez osobniczą “wiarę’ (asent). Bowiem, jak poetka mówi o własnej Personie:

(...) zawsze jestem trochę nieobecna.

Gdy dotyka mocno, krwawię,

 żeby uwierzyć, nie zobaczyć.

(Połączenia, s.6)

 

 

                                                                                            Henryk Pustkowski



[1]Natalia Zalesińska, Połączenia, Olkusz 2012.

"Połączenia" w radiu

nati.z

W poczcie poetyckiej redaktora Macieja Szczawińskiego

moje "Połączenia" - kilka zdań o tomie, kilka wierszy.

Również wiersze z tomu Pawła Podlipniaka, wiersze Marty Jurkowskiej oraz Doroty Szatters.

Zapraszam do posłuchania tu w archiwum audycja z 25.11.2012r., audycja z 9.12.2012r.

 

"unoś nad gorączką"

nati.z

 

Jeszcze raz serdecznie zapraszam jutro do Olkusza, między innymi na promocję mojej drugiej książki "Połączenia".

Wstępem do tomiku wierszy są dwa motta. Motto muzyczne, szczególnie dla tych, co czują się "połączeni" (nie trzeba rozmawiać, nie trzeba pisać, a tak się poczuć), dla moich czytelników i tych, co zostawiają tylko dla mnie widoczne ślady.

Dziękuję, że jesteście.

Zapis i Połączenia

nati.z

Serdecznie zapraszam na premierę "Połączeń" w sobotę 17 listopada ( od godz. 17)

GSW BWA w Olkuszu,
32-300 Olkusz, ul. Szpitalna 34

W ubiegłym roku po oficjalnej części finału VII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Kazimierza Ratonia zostaliśmy zaproszeni na ostatnie piętro Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Olkuszu. W sali konferencyjnej zobaczyłam obraz olejny "Zapis" Tadeusza Błońskiego i już wiedziałam, że będzie na okładce mojej książki (tradycją jest, że na okładkach książek wydawanych przez Galerię Literacką przy GSW BWA w Olkuszu pojawiają się obrazy ze zbiorów galerii).

Zdjęcie obrazu na okładce przybliża fakturę, głębię niebieskich odcieni, które wpadają w granat. W rzeczywistości obraz jest "jaśniejszy". Myślę, że współgra z treścią "Połączeń" i mottem książki. Jeden z wierszy "Zakorzenione" (w "Połączeniach" bogatszy o wers).

Okładka przed ostatecznym końcowym szlifem wyglądała tak

© odrosnę w rdzeniu drzewa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci