piątek, 31 lipca 2015

Na terenie dawnej Kopalni Węgla Kamiennego Katowice powstała nowa siedziba, a właściwie kompleks budynków Muzeum Śląskiego: nowe budynki z podziemnymi kondygnacjami, stare budynki po rewitalizacji ( jeszcze kilka czeka do remontu).

Muzeum Śląskie

 

Wjazd na wieżę widokową

Kolejka na wejście do muzeum

zdjęcia własne

piątek, 26 czerwca 2015

migotanie


włączam us and them - wilgotnieje pora na sen.

w sprzętach twoje oczy zmieniają barwę i natężenie.

cissus rombolistny płoży się, oplata wstęgami.


bawię się kosmykiem włosów, nakręcam

na lewy wskazujący palec. podchodzę wolno,

niepewnie dotykam jeszcze chłodem, przybliżam



brzegi w puls. zbieraj igły sosen, lilie z piasku.


 

Lepko


W powietrzu płynie ciepła senność

i wrzesień. Pod kasztanowcami dzieci,

uderzają patykami w dłonie drzew.

Spadają liście, łupiny. Zbierają lśniący brąz.

 

I krzyk. Dziewczynka biegnie po krwi.

W rękach ściska koszyk, jak życie.

Na twarzy coś siedzi pluje. Za uchem głos

- biegnij, biegnij szybciej. Po latach mało

widoczna blizna, niechęć do bieganie

przez życie. Zawsze jest lęk, jakiś lęk

 

w porze spadających kasztanów.

 

 

Natalia Zalesińska, z antologii Struna Orficka,

Ostrowskie Centrum Kultury, Ostrów Wielkopolski 2010


poniedziałek, 22 czerwca 2015

Plakat Poetycka Noc Świętojańska

Podczas Poetyckiej Nocy Świętojańskiej Podczas ogłoszone zostaną wyniki XVI Ogólnopolskiego Turnieju Jednego Wiersza. ( Lista laureatów )

Tego dnia na Koszutkę zjadą zatem nie tylko stali bywalcy, ale także goście – poeci z całego kraju, którzy otrzymają nagrody pieniężne i książkowe. Zaś wszystkie nagrodzone i wyróżnione wiersze znajdą się w okolicznościowym tomie wierszy, który jak co roku zostanie wydany przez organizatorów konkursu. Impreza odwołuje się do tradycji Nocy Świętojańskiej, a więc nie obędzie się bez poszukiwania kwiatu paproci. Szczęśliwemu zdobywcy czy zdobywczyni paproci można życzyć by jak chce tradycja przyniosła zdrowie, szczęście i bogactwo.

W części artystycznej wystąpi w recitalu pt. „To były piękne dni…” znana wszystkim gwiazda polskiej piosenki Halina Kunicka. Usłyszymy znane przeboje artystki, m.in.: „To były piękne dni”, „Niech no tylko zakwitną jabłonie”, „Czumbalajka” oraz klasykę przedwojennego kabaretu, rosyjskie romanse, piosenki napisane dla Artystki przez Agnieszkę Osiecką, Wojciecha Młynarskiego czy Ernesta Brylla.

Koncert będzie połączony z promocją książki autorstwa

Haliny Kunickiej i Kamili Dreckiej pt. „Świat nie jest taki zły”.
Imprezę poprowadzą Gabriela Łęcka i red. Maciej Szczawiński.
Wstęp wolny.

23 czerwca o godzinie 17.00

MDK "Koszutka" ul. Grażyńskiego 47



Halina Kunicka

środa, 17 czerwca 2015

W najbliższą sobotę.

Zapraszam w imieniu organizatorów.

 

http://d.wiadomosci24.pl/g2/d9/4e/0a/332071_1434100599_1e70_p.jpeg

Z Portu


XIII Port Poetycki - 20-06-2015 - Sztalugarnia. Prace: Marzena Ablewska- Lech. Prezentacja: Małgorzata Południak

Joanna Vorbrodt i Romuald Vorbrodt

zdjęcia własne

sobota, 13 czerwca 2015

Balkan.

W naszym parku.

Maluję, maluję.

Świetnie się bawimy.

Nie ma jak ciastolina, robimy kolorowe makaroniki.

O, tak się uśmiecham!

Czy na mój widok kołacze pani serce?

zdjęcia własne

niedziela, 07 czerwca 2015


Otwarcie Art Naif Festiwal





12 czerwca o godz. 18:15 Galerię Szyb Wilson ponownie wypełnią zaczarowane światy malarzy naiwnych. Motywem przewodnim jest Skandynawia, dlatego możemy oczekiwać, że szczególnie wiele pojawi się prac artystów z północny Europy.
 
Pierwszy wieczór Art Naif Festiwalu jak zwykle ma być wyjątkowym świętem poświęconym sztuce, która „rozgrzewa serca i koi duszę”. Swoją obecność zapowiedziało wielu artystów z Danii i Finlandii, ale także Australii, Rumunii, Izraela, Ukrainy, Austrii czy Słowenii. Zawsze licznie zjawiają się także polscy twórcy, i to nie tylko lokalni. Podczas wystawy będzie można podziwiać prace malarzy, rzeźbiarzy i ceramików jeszcze z 25 innych państw, w sumie zaprezentuje się ponad 300 artystów.
 
Otwarcie upłynie w klimacie szwedzkiej nocy świętojańskiej, trochę przyspieszonej, bo ta prawdziwa dopiero w kolejny weekend. Na pewno jednak pojawią się tradycyjne w tym dniu przysmaki: przede wszystkim truskawki ze śmietaną, zaś każdy fan połączenia kawy i słodkości może zrobić sobie przerwę na fika – czyli kawę z cynamonową drożdżówką. Najmłodsi będą mogli wziąć udział w warsztatach plastycznych z motywem konika Dala w roli głównej.
 
Na zakończenie – muzyczna gwiazda wieczoru – fiński kwartet Sväng, który od 2004 roku udowadnia, jak wielkie możliwości kryje w sobie mała harmonika ustna.

Wstęp wolny.

Znalezione obrazy dla zapytania Industriada 2015

Program tu



14 czerwca godz. 12:00

Marie Jonsson-Harrison ( australijska malarka) w Galerii Wilson

będzie czytać ilustrowaną przez siebie książkę "Winston Knows" (równolegle tekst będzie czytany po polsku), a potem pokaże uczestnikom, jak powstawały ilustracje do niej.

A to wcale nie takie zwykłe rysunki, tylko gliniane płaskorzeźby. Każdy uczestnik będzie sam mógł taką wykonać pod profesjonalnym okiem artystki.




czwartek, 28 maja 2015

W ramach XXV Mikołowskich Dni Muzyki 23.05 - 13.06.2015 r. wczoraj w sali koncertowej Akademii Muzycznej w Katowicach wystąpiła Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus. Na fortepianie zagrał Ivo Kahánek. Dyrygował Tadeusz Wojciechowski.


W programie: Schumann, Weber, Beethoven.

Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus została powołana w roku 2007 z inicjatywy Maestro Jerzego Semkowa pod honorowym patronatem artystycznym prof. Krzysztofa Pendereckiego. Skupia najzdolniejszych absolwentów uczelni muzycznych w Polsce.

Sala koncertowa pełna, muzyka i jej wykonanie wspaniałe, szczególnie występ Ivo Kahánka był ucztą muzyczną. Po bisie byliśmy "zaczarowani", czyli ogólnie mówiąc - przyjemny wieczór w nieszczególną pogodę.


Koncert w Czechach

sobota, 23 maja 2015

Przewrócona ósemka

 

nieskończoność ośmiolatka
 
na pytanie można odpowiedzieć
można je też przemilczeć
albo puścić mimo uszu
 
jak bardzo mnie kochasz?
pytam Tymona który pije wodę
z kryształowej szklanki
 
nie przestając pić
rysuje palcem na obrusie
przewróconą ósemkę
 
dzieci
 
może coś się powinno zdarzyć
ważnego lub znamiennego
co pozwoli zapamiętać tę chwilę
ustalić na zawsze jej kształt i sens
 
ale nic istotnego się nie dzieje
i tak też jest dobrze
 
Martyna chowająca altówkę do bagażnika
Tymon zapinający pasy
i machający mi zza szyby
 
nie umiem ustalić czy ta chwila
jest mniej ważna od innych
 
intensywność
 
niebywała intensywność przeżyć
 
tyle się dzieje że ratunkiem jest
fotel przed oknem na świat
 
(na wszelki wypadek
okno jest zamknięte)
 
stary cmentarz
 
nie pamiętam kto
tak kopnął piłkę
że przeleciała za mur
 
byłem najmłodszy
i kazali mi po nią iść
 
ze słońca w mrok
z hałasu w ciszę
 
szedłem na palcach
 nikogo nie zbudziłem
 
piłka była w innym 
miejscu niż powinna
 
wciąż o tym myślę
gdy widzę piłkę
 
ukraina
 
dziadek nie chciał o tym mówić
 
o innych rzeczach opowiadał chętnie
o pierwszym samochodzie jaki zobaczył
o pierwszej wojnie jaką przeżył
 
tak jakby wtedy wszystko było pierwsze
ale o tym nie chciał mówić
 
wiem tylko tyle że uciekał
zrzucił policyjny mundur 
i zakopał pistolet
 
uciekał byle dalej na wschód
aż trafił tam gdzie nie powinien
i zobaczył coś o czym nie chciał mówić
 
więc nie pytałem
 
Olgierd Dziechciarz, Przewrócona ósemka
Mamiko, Nowa Ruda 2014
 



wtorek, 19 maja 2015

 

 

Rysuję opowieści z bajki.

 

Ładny tytuł to króliczek. Ładna

księżniczka poszła na bal. I coś się stało,

utknęła w dziurze. I coś się stało innego, zabawnego.

Ładny miś poszedł do królewny.

Zrobili ładny tytuł.

 

 

E. (2lata 7 mies.)


niedziela, 17 maja 2015



fot. Ania Cz.

środa, 06 maja 2015

kwitnąca forsycja
odblask w oknie
uśmiechy na przystanku

siąpi deszcz
kalosze na ścieżce
rozłożone parasole

zimny poranek
hiacynty i bratki
tulą się do siebie

górka w marcu
ślady psich łap
biegną w wiosnę

sroka za sroką
patyczek za patyczkiem
na brzozie przy przystanku

pierwszy motyl
siada  na ulicy
klakson samochodu

rozsypane słońce
kaczeńce i mniszki
na dzień dobry

ciepły dzień kwietnia
sieję kwiaty
na miejskim balkonie

uśpione stokrotki
zamknięta furtka
w dali szczekanie psa

w drodze nad staw
przykuca, patrzy
żabom w oczka

Natalia Zalesińska


zdjęcia własne

wtorek, 05 maja 2015

fot. Ania Cz.

zdjęcia własne

czwartek, 30 kwietnia 2015



Po raz kolejny słucham płyty CODE NUMBERS Leszek Kułakowski Ensemble piccolo, pięknie wydanej przez Music Vox Records w 2010r. Do płyty dołączona jest kilkustronicowa książeczka ze zdjęciami kompozytora - muzyka, z jego słowem wstępnym do płyty. W mojej widnieje dedykacja kompozytora, którą zdobyłam po koncercie w dniu 10 marca 2015r. w NOSPR-e.

Powiedziałam: chcę kupić najbardziej poetycką z płyt.
Leszek Kułakowski: oto ona CODE NUMBERS, najbardziej poetycka, zauroczenie.

I tak słucham kolejny raz, wchodząc w tajemniczy, niewysłowiony świat muzyki, wielobarwność wybrzmień, elementy ambientu. Uspokojenie, które łagodzi i kołysze.

Co o swojej muzyce pisze kompozytor, zarazem pianista jazzowy:

Muzyka, którą proponuję jest bardzo osobista, ekologiczna, pełna szerokich planów dźwiękowych. Chcę, by słuchacz choć na chwilę zadumał się w mojej muzyce. Żyjemy w czasach totalnego postępu technologicznego i rozwoju globalnej komunikacji. Każdy z nas korzysta ze zbioru kodów cyfrowych, dokonując transakcji finansowych, zakupów, czy korzystając z elektronicznych gadżetów. Poszczególne utwory są skonstruowane według kodów cyfrowych odwzorowujących muzyczne spotkania. Interesują mnie zdarzenia w pionie - harmonika, zagęszczenie faktury, plany dźwiękowe. Wiele inspirujących wydarzeń dzieje się poziomo - stosunki interwałowe, powyginana melika, zabawa czasem, nakładanie wzorów rytmicznych. Tytuły utworów to wymienione już wcześniej kody, współczesne piny muzyczne 1212222, 44244, 66665 itd. Najpiękniejszy utwór płyty nosi tytuł Dolina Charlotty, nawiązujący do pięknej doliny, gdzie Natura spotyka mądrego Człowieka. Piękno Natury zawsze mnie inspiruje. (...)

Wracając do koncertu, usłyszeliśmy Kwartet Leszka Kułakowskiego, który wykonał repertuar z różnych płyt, między innymi z najnowszego albumu Cantabile in G-minor.



 oraz



czy

 

Był to wieczór spędzony w muzyce pełnej liryzmu i poetyki, pełnej kolorów, nawiązującą stylistycznie do cool i jazzu europejskiego.

Leszek Kułakowski Quartet

Leszek Kułakowski fortepian
Jerzy Małek trąbka
Piotr Kułakowski kontrabas
Tomasz Sowiński perkusja


Leszek Kułakowski zapowiedział, że być może w przyszłym roku jego kwartet wystąpi wraz z orkiestrą symfoniczną, akustycznie w sali koncertowej NOSPR-u. Już czekam. 

Z płyty Looking Ahead 

wtorek, 28 kwietnia 2015

Dyariusz

czterech pór roku   Aniela Birecka

wydawnictwo: EDITIO, Kraków 2001

 

Dyariusz – w którym każdy dzień jest zapisem nieuchwytnej chwili, spostrzeżeń i obserwacji otaczającej rzeczywistości, natury, ze zmiennością jej zjawisk. Precyzja słów autorki przypomniała mi o Domu z Basztą ( muzeum w Bieczu), w którym mieściła się pierwsza apteka na Podkarpaciu. Zapach i wnętrze tamtej apteki, i zapach wersów pełnych roślin, gdzie „aptekarz” porcelanowym tłuczkiem w porcelanowym naczyniu przygotowuje lecznicze dawki przetartych ziół.

365 trójwersów, które warto sobie dawkować, wejść w dnie, podumać – to balsam na nasze zagonione życie, warto przystanąć, zatrzymać się. Jak czytamy we wstępie, autorkę zainspirowały średniowieczne kalendarze specjalnego rodzaju, bo zawsze były one łączone z ustalonymi i najważniejszymi datami roku kościelnego, oraz wiersze o miesiącach (regimen sanitatis). W tych krótkich utworach można również usłyszeć Vivaldiego.

Na końcu książki znajdujemy przypisy, gdzie mniej zorientowani mogą zaznajomić się z leczniczymi ziołami.

Oto kilkanaście miniaturek (kiedyś wpiszę następne).


Styczeń

II

Już od wczoraj

rozpoczął odchudzanie

zażywny kalendarz

 

VII

Bezsennej nocy łuseczkami

sypie chmielowa szyszka

wyżyma okład passiflora

 

XV

Gdyby tak bardzo ostrożnie

ucałować perełkę jemioły

policzek śnieguliczki?

 

XVI

Coraz wyżej słońce

popołudnie popycha wieczór

o jedną minutę

 

Luty

XXVI

Sam ze sobą

ugania się wiatr

baziom sinieją nosy

 

Marzec

X

Ponownie zima

z gościńców zawraca ptaki

ślizga się śnieg nad ziemią

 

XXI

Nie aspiryna

lecz biała wierzba

stłucze dygocący termometr


Kwiecień

XV

Do mokradła miski

łodygi wkładają kaczeńce

różowieje dyskretny lepiężnik


XX

Powoli przekwitają

owocowe drzewa

dmuchawiec otwiera spadochron

 

Maj


XIX

Wiosny ostatnia garsteczka

buldeneże podmieniają bzy

zioła jak kram otwierają zielnik


XX

Pomponiki czerwonego głogu

wyciszają rozbiegane myśli

wysyła akacja lotne olejki

 

Czerwiec

II

Rośliny niczym ludzie

także rozpychają się na grządkach

kanciastymi łodygami


V

Już na stałe

mieszka czerwiec

z uciechy zapachniał jaśmin


XV

Przez piórka żyta

pęcznieje zaczynem chleb

przeszkadza kąkol

 

Aniela Birecka

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Przed koncertem na dachu budynku M.C.K.

 

Przed NOSPR-em

w sali koncertowej NOSPR-u

Ostatni koncert 6 Festiwalu Prawykonań zaczął się utworem Air na zespół instrumentalny i media elektroniczne - Stanisława Bromboszcza. Po przerwie usłyszeliśmy Retaeh na fortepian, smyczki i perkusję - Marka Grucki, następnie otuliła nas muzycznie Elegia na wiolonczelę solo i orkiestrę smyczkową - Mikołaja Góreckiego. Utwór Krzysztofa Meyera Muzyka światła i półcienia zakończyła koncert, ale sprowokowała mnie do ostatniego zdjęcia.

Kompozycje wykonała Orkiestra Kameralna Miasta Tychy AUKSO pod niezawodnym dyrygentem Markiem Mosiem. Na fortepianie zagrał Piotr Sałajczyk, na wiolonczeli Tomasz Strahl. Warstwa elektroniczna - Michał Paduch i Marek Grucka.

Trzy pierwsze utwory to prawykonania. Natomiast Muzyka światła i półcieni po raz pierwszy została wykonana w Polsce, jej prawykonanie odbyło się 31 stycznia 2014 roku w Duseldorfie przez zespół NOTABU.


Co o swoich utworach piszą kompozytorzy:

Air na zespół instrumentalny i media elektroniczne (2013)

Tytuł kompozycji Air - został zaczerpnięty z tekstu poetyckiego Edwarda Estlina Cummingsa. Wiersz ten - ulotny, niedopowiedziany - charakteryzuje się niekonwencjonalnym układem typograficznym tekstu. Litery są tu nie tylko nośnikiem treści; pełnią również rolę znaku graficznego. (...) Dynamiczna projekcja wiersza Air jest istotnym elementem mojej kompozycji, której skrajne części mają cechować się analogicznymi jakościami ekspresyjnymi. Część środkowa, odmienna w swym charakterze, stanowi dla nich kontrast.

Autorem projekcji wideo jest Ewa Satalecka. W nagraniu wykorzystanym w warstwie elektronicznej wiersz Cummingsa recytują Ewa Satalecka i Mirosław Neinert.

Stanisław Bromboszcza

 

 Retaeh na fortepian, smyczki i perkusję (2013)

Utwór powstał z inspiracji jednym z ostatnich rozdziałów powieści Wilk stepowy Hermana Hessego, ktorego akcja dzieje się w Teatrze Magicznym. Utwór jest pierwszą częścią planowanego dyptyku muzycznego. Nastrój muzyczny odwołuje się do obecnej w pierwowzorze literackim narkotycznej, surrealistycznej atmosfery diabolicznego balu maskowego.(...)

Marek Grucka

 

Elegia na wiolonczelę solo i orkiestrę smyczkową (2014)

(...) Jest to utwór jednoczęściowy, składający się z tematu i siedmiu wariacji (ostatnia o charakterze kody). Elegia dedykowana jest panu Tomaszowi Strahlowi.

Mikołaj Górecki

 

Muzyka światła i półcienia (2013)

(...) Być może ktoś uzna, że faktycznie, muzyka zaczyna się w dźwiękowym półcieniu ( którego nie należy utożsamiać z dynamiką w rodzaju mezzopiano czy mezzoforte), by stopniowo rożświetlać się, ukazując coraz to nowe barwy lub kształty. Mając do dyspozycji instrumenty dęte drewniane i blaszane, urozmaiconą perkusję i niemniej zróżnicowaną grupę smyczków, można uzyskiwać z nich kolory czyste i zmieszane, o różnych stopniach jasności, a posiłkując się różnymi charakterami tych instrumentów - motywom nadawać indywidualne kształty. (...)

Krzysztof Meyer

po koncercie

zdjęcia własne

piątek, 17 kwietnia 2015

6. FESTIWAL PRAWYKONAŃ POLSKA MUZYKA NAJNOWSZA

 

 

W siedzibie NOSPR-u od 17 kwietnia do 19 kwietnia trwa FESTIWAL PRAWYKONAŃ

Z pełnym programem festiwalu można zapoznać się na stronie NOSPR-u

niedziela, 12 kwietnia 2015

Nie żyje wybitny pisarz i poeta Feliks Netz, związany ze Śląskiem i Polskim Radiem Katowice.

[*]

Dwie śmierci

 

(...) w holu mojego domu, tam gdzie zwykle

wieszam kurtkę i wełnianą czapkę, wiszą

dwie kosy, czasem słyszę jak w nocy jedno

ostrze lekko uderzy o drugie,

jakby mówiły: śpij spokojnie,

jesteśmy,

czuwamy.

 

Feliks Netz 

fragment wiersza Dwie śmierci z ostatniej książki poetyckiej

Krzyk sowy


piątek, 10 kwietnia 2015

Krzyk sowy 


– – – wyłamano mi skrzydła i wykłuto oczy.

miejscami mam wyrwane pióra, czuję się prawie naga,

a jest to upokarzający stan, a też obrzydliwe uczucie,

ale o to mniejsza. Powiedzieć, że boli mnie całe ciało,

to ominąć sedno, czuję jak boli mnie krążenie krwi,

więcej: jak boli mnie sama krew, a tego nie da się

opowiedzieć. Chcą ze mnie wyrwać to, co wiem, a to,

co wiem, opowiedział mój krzyk. Ale kluczę, zwodzę

ich, póki mogę, dopóki nie utraciłam kontroli nad moim

bólem, ale nie bólem krwi, nad tym panuję, lecz nad

bólem tego, na co nie mam nazwy, a co wprawia w ruch

moją krew, więcej, co stwarza ruch, czuję, że się

wymądrzam, no tak, jak to sowa, ale to mnie

dręczy od czasu, gdy jeszcze byłam sowiątkiem:

unde motus? – – – mam zawroty głowy, bito mnie,

kantem dłoni, pięścią, nie widziałam tego, bo

najpierw wykuto mi oczy, ostrym końcem sztyletu,

to ostatnie, co widziałam w życiu: ostry koniec

sztyletu, potem przeszłam do świata rzeczy

niewidzialnych – – – chcą ze mnie wydobyć to,

co wiem, i to im powiem, może jutro, może

pojutrze, muszę się zastanowić, czy chcę umrzeć

jutro, czy żyć dzień dłużej, bo, to pewne, zabiją

mnie, gdy im powiem: mój krzyk, panie

rozdarł sukno nocy, tę zasłonę, którą świerszcze

w twojej mowie: crickets, utkały z żałobnej

cykady na przesłonięcie tego, coś uczynił. – – –

Co ja uczyniłem stać?! Stać! Czy powiedziałem:

siadaj?! Też mi świadkowie! Świerszcze. Crickets!

Zostanie po nich nazwa durnej gry, z tym durnym

krzykiem:  How was there?! Właśnie: jak tam było?!

To wtedy ręką zaprawioną w obracaniu ciężkim

mieczem, zdzielił mnie w głowę – – – ale jest jeszcze

całkiem inne sedno rzeczy, a mianowicie to, czego

nie wiem, i tego będę broniła do ostatniego tchnienia

–  – – niech myślą, co chcą, ale tego ze mnie nie

wydobędą, niech robią z moim ciałem, co im tylko

podpowie nieludzka natura ich gatunku, nie wyrwą

ze mnie tego, czego nie wiem

 – – – będę powtarzała: nie wiem, nie wiem, nie wiem

i to ich rozjuszy, wyprowadzi z równowagi, więcej:

przestraszy, a on zobaczy fruwające w powietrzu sztylety,

z których ostrzy pada nieprzerwany deszcz krwi – – –

- Czego nie wiesz, przeklęta sowo, o , ty wiesz wszystko!!!

– – – nie wiem, ale nikomu , nawet sobie, nie powiem,

czego nie wiem, wiem, że powinnam zabić wszystkie

świerszcze, bo są słabe i dadzą się złamać, puszczą farbę,

coś zmyślą, byle żyć i tkać te swoje cykady, a jeśli

mnie złamią, bo przecież nie znam do końca granicy

mojego nieprzejednania – – – pamiętam to, co dopiero

się stanie: poeta, kiedy go doprowadzą  przed dół

z rękami spętanymi  z tyłu kolczastym drutem,

wyda z siebie krzyk, to będzie mój krzyk, człowiek

w takich chwilach ma prawo zamienić się w krzyk,

nie ze strachu, nie z grozy, chyba tylko po to, aby

ten krzyk przedśmiertny spotkał się w czasie i przestrzeni

z krzykiem dziecka przychodzącego na świat, żeby śmierć

bez chwili zwłoki weszła w życie, to mówię ja, sowa, która

nie mam nic oprócz krzyku, czuję swąd własnego, zwęglonego

ciała, i słyszę krzyk, jeden krzyk z dziewięćdziesięciu

sześciu gardeł – – 

                             kiedy znów usłyszycie mój krzyk, nie wiem,

nie wiem, nie wiem, może wtedy, gdy Las Smoleński podejdzie

pod mury Kremla – – –

 

Feliks Netz Krzyk Sowy

Biblioteka "Toposu" T. 106,

Sopot 2014

 

czwartek, 02 kwietnia 2015

misterium

 

widziałam Cię Panie

jak dźwigałeś ciężki krzyż

ulicami miasta,

za ścianą lokalu

rżnęła metallica

 

rozszalały tłum krzyczał

zabij go, zabij.

parowały kotły, jazgotały gitary

w gęstej smole powietrza

trupie czaszki

na koszulkach jęczały

zabij go

 

koślawe staruszki

niosły za Tobą

wiekuiste światło,

wycierały pot i krew.

 

tumult kłębił się w środku

podchodził pod bramy;

zdzierali z ciebie szaty,

pluli w twarz, poniżali –

wywyższali złoczyńców i katów.

 

teraz chowają się pod podłogą

na wieść, że zmartwychwstałeś;

pobielają ściany, wieszają krzyże

 

poznałam ich

po sposobie  wbijania gwoździ.

 

Marta Jurkowska



poniedziałek, 23 marca 2015

Od dziś zaczynają się koncerty w ramach Festiwalu Muzyki Instrumentalnej.

W następnym tygodniu



środa, 18 marca 2015



Zakład Skrzypiec zaprasza na cykl koncertów pt. VIOLONARIUM. Na pierwszym koncercie usłyszeliśmy laureatów konkursów skrzypcowych. Drugi koncert miał miejsce 11 marca.



Na koncercie pianistycznym mogliśmy podziwiać muzyczną osobowość Thomasa Beijera, który jest jednym z najlepszych pianistów młodego pokolenia w Holandii. Już w wieku 10 lat występował w wielu krajach Europy i Azji. Oprócz występów solistycznych prezentuje się jako kameralista, jest także kompozytorem. W roku 2008 ukazała się debiutancka płyta CD Thomasa Beijera, zawierająca utwory Johannesa Brahmsa. Następna plyta z muzyką Sergiusza Rachmaninowa wydana została w rpku 2012, natomiast trzecia płyta zatytuowana Cancion y Danza ukazała się rok później.

W tym roku planowane jest wydanie nastepnej płyty. W programie koncertu lutowego:

W programie:

Franz Schubert - 3 Klavierstücke (Impromptus aus dem Nachlass)

D.946Johannes Brahms - 4 Klavierstücke op. 119

Federico Mompou - Canción y Danza V
                                     Paisajes no. 2 – El Lago                                            
                                     Prélude VII – Palmier d'étoiles
                                     Musica Callada no. XXI

Manuel de Falla - Fantasia Baetica



Byłam na koncercie drugim.

Zbigniew Raubo - fortepian
Agata Kielar-Długosz - flet / Andrzej Jungiewicz - fortepian
Piotr Nowak - trąbka / Adam Greń - fortepian 
Malwina Wyborska - altówka / Andrzej Filipek - fortepian
Adam Krzeszowiec - wiolonczela / Anna Krzeszowiec - fortepian
Ewa Biegas – sopran / Grzegorz Biegas - fortepian

w programie:
Karol Szymanowski – 5 Preludiów op. 1
George Enescu - Cantabile et Presto na flet i fortepian
George Enescu - Legende na trąbkę i fortepian
George Enescu - Konzertstueck na altówkę i fortepian
George Enescu – Nocturne et Saltarello na wiolonczelę i fortepian
George Enescu - 3 Melodie op.4
Karol Szymanowski – Hymny op. 5

Natomiast 12 marca wieczór spędziłam w dźwiękach muzyki filmowej i musicalowej.



niedziela, 01 marca 2015

       Zenon Dytko poeta, kolega po piórze z Klubu Literackiego w Katowicach. (Spotykamy się comiesięcznie – w przedostatni piątek miesiąca w MDK "Koszutka" o godz. 17). Piszący poezję i jej sympatycy zawsze są mile widziani. Na tych spotkaniach pojawiam się od marca 2009r. Prowadzi je redaktor PR Katowice –  Pan Maciej Szczawiński.

Wracając do Zenka, mam wszystkie jego tomiki, które nam wręcza, zaprasza do swojej poezji.

Grymas „O” (2007)

D i inni (2010)

Prysznic (2011)

Ty i ja (2012)

Zmiany klimatyczne (2013)

Żuk Gnojarz I Gwiazdy (2014)

     Poezja Dytki jest specyficzna, zyskała już nawet nazwę „dytkizm”. Jest inteligentna, oryginalna, autor nie poetyzuje. Jego wiersze to cykl opowieści o: rzeczywistości, znajomych, kobietach, wysłuchanej muzyce, przeczytanych książkach i naukowych czasopismach, o własnych odczuciach. Jest wnikliwym obserwatorem i interlokutorem sytuacji, czasem nawet trywialnych. Często wpada w ironiczny, a nawet sarkastyczny ton, innym razem w wierszach jest zabawnie i gorzko-śmiesznie. Jego życiopisanie dzieje się w konkrecie.

Kilka wierszy z jego najnowszej poetyckiej książki.

 

o poezji

 

dziś otrzymałem zbiorek poezji

cieszę się nimi wiersze

piękne liryczne ciepłe obrazowe

proste komunikatywne

przemawiające do uczuć

widać w nich że poetka ma dosyć

zimy i tęskni za wiosną

 

naprzeciwko


w oknach samotnej pięknej

i zadbanej czterdziestolatki

znów płoną światła odbijają

się w jej szybach gałęzie

drzew którymi kołysze wiatr

gdy wieczorem gaszę światła

w  swym pokoju u niej na

czwartym piętrze naprzeciwko

wciąż płoną lampy

 

o solidarności


„po co oni przesyłają mi te wiadomości

o rewolucji na Ukrainie mnie to w ogóle

nie interesuje” mówi  facet w kawiarni

siedzi  z kobietą  sączą piwo ze szklanek

z kominka bucha ciepło

 

na śmierć


kiedyś kiedy nie będzie już

dzikich zwierząt

a wszystkie kraje będą

demokratyczne –

nie będzie z kim walczyć

ludzie zanudzą się na śmierć

i nic nie będzie

nas również

 

Zenon Dytko Żuk Gnojarz I Gwiazdy (2014)



poniedziałek, 23 lutego 2015

fot. M. Wałęga

 

Na Magurze

fot. M. Ratajczak

wtorek, 17 lutego 2015

       Roman Rzucidło wydał tomiki :„Nie było faktów” (Wrocław 1992) i „Nieprawdziwy świat, prawdziwe sny” (Opole 2014). Ta ostatnia książka wprowadza nas w świat i nastrój jak z prozy H. Murakami, w niektórych wierszach czuję oddech Końca Świata i Hard- boiled Wonderland. Poezja gęsta, pełna znaczeń.

 

Czarny warsztat

A tutaj się dorabia klucze. Ze ścian
wychodzą cienie sturękich złodziei
by błagać o wytrych do księstwa snów

zatopionego w zeszłorocznej ulewie.
Bo odporne okazują się zardzewiałe kłódki,
wzmocnione tytanem klamki i nie chcą
ustąpić nawet przed ogniem czarodziejskie wrota.

Więc poszukiwacze wracają tutaj. To nie jest
zwykły zakład usługowy lecz laboratorium
technomaga i buzuje tu jakaś dzika chemia,
co ożywia prehistoryczne monstra,

wabi połyskliwe węże, spiskuje przeciw modzie.
Przez ogród przetaczają się metamorfozy,
transmutuje zahartowana stal i zatyka się
kanalizacja. Ani słowa, ogólna zapaść.

I tylko księżyc, ołowiany krążek,
zdmuchuje pył znad zakurzonych książek.

 

Inercja

To są bliskie miejsca, a jednak niedostępne. Wystarczy
przyłożyć ucho, rękę, i już czuję pulsowanie. Nierówne
oddechy za ścianą, szemranie owadów, sadza na dłoniach -
oto dyskretne objawy życia. A po północy przychodzą i wypełniają
okno wyblakłe twarze, zaschnięte usta, o szybę rozpłaszczone
nosy, przekrwione oczy. One też nie mogą się przebić,
też nie są wolne.

Coś jest w tych miejscach, bliskich, a jednak zakrytych.
Przeczucie, że ktoś tam czeka z gotową odpowiedzią,
jakby miał się rozświetlić ciemny pokój. Uderzyć pięścią
w ścianę, zaraz tylko popłoch, zwijanie, popłoch,
generalny odwrót na tym intymnym froncie.

I ciągle to, że nie można głębiej zejść,
ciągły ślizg po powierzchni,
obłędnie, niemrawo, bez żadnego końca.

 

O miłości bezinteresownej

I teraz pomyśl: nasze śpiące nienarodzone
dzieci kulą się jak mokre ptaki
wewnątrz lustra. Nie możemy ich zawołać
bo ich imiona stały się nierealne wraz
z twoją ucieczką. Zawsze wybierasz noc,
wolisz tę pełną zawijasów ciemność, choć
nieraz w niej grzęzłaś. I gdy upadniesz rozbita,
znów będę pielęgnował twoje powyginane skrzydła,
mój ciemny aniele, moja feralna hybrydo
z drutu kolczastego i rajskich kwiatów.
Wiem, potem odejdziesz. Jak zwykle.

Przecież wiesz, że zawsze będziesz mogła wrócić.

 

Przewrót (jeszcze nie teraz)

Nagle wszystkie biznesy przestały się opłacać,
liczba czytających poezję gwałtownie rośnie.
Wczoraj jeszcze nie do pomyślenia, dziś na ulicach
szaleństwo, kolorowe dymy, wirowanie luster.
Tylko jedno drobne przesunięcie, a już nie pasują

do siebie zamki i klucze, ożywają portrety
w muzeach. Jak dobrze będzie zaprzeczyć prawom
ciążenia, obalić logiczne argumenty, zaliczyć odlot.
Już za moment, już blisko, ale jeszcze nie teraz.

Igła wbita w lodowiec, kruszy go. Wolne rodniki
wnikają do wnętrza i zaczyna się demolka.
Jeszcze nie teraz, wiem, ale już wkrótce.
Na razie tylko wiatr na twarzy, sól w oku,
nacięcie pod kolanem. Na razie tylko drży
nawierzchnia. Niech trochę jeszcze pomieszają się

kolory, niech sczeźnie wszelka oczywistość.
A światło wytryśnie spod powiek,
rozpuści najczarniejszy dym.



Roman Rzucidło

czwartek, 12 lutego 2015

   "Teraz jest zima i potrzebuję takich dźwięków. Z okna widzę dwukonny zaprzęg i czterech okutanych facetów na wozie. Konie, mimo że kute na ostro, niepewnie stąpają po lodzie. Wynurzyli się z mgły i po chwili znów ich nie było. Ach, gdyby było lato, zamiast wracać do swojej Pętnej albo Małastowa, mogliby ruszyć w stronę Koniecznej i tam jakimś cudem zmylić straże i przepisy, i przemknąć na słowacką stronę. I byle do Zborova, a tam przepadliby wśród miejscowych, nie różniąc się od nich stylem, strojem, fizjonomią i ogólnym wyglądem. To powinno być w maju, gdy jest już trawa dla koni i tylko czasem nad ranem chwyta przymrozek. Sam bym się z nimi wybrał, żeby patrzeć na wolno przesuwający się świat i na ich twarze, w których odbija się odmienność podobna do tego, co dobrze znane. Przysiadłbym sobie z boku jak duch i słuchał ich słów. Prawdopodobnie mówiliby o tym, że wszystko się zmienia ale nie aż tak, żeby od razu wytyczać granice. Słowackie nazwy nie postrzeżenie zmieniłyby się w węgierskie, potem w rumuńskie, w serbskie, macedońskie i w końcu zapewne w albańskie – jeśli przyjąć, że droga wiodłaby mniej więcej opłotkami dwudziestego pierwszego stopnia długości geograficznej wschodniej. Tak, siedziałbym z boku jak duch i w duchu popijał z nimi zmieniające się razem z pejzażem alkohole: borowiczki, korte palinkę, cujkę, rakiję i na koniec, gdzieś nad Jeziorem Ochrydzkim, albańską raki. Nikt by nas nie zatrzymał i pies z kulawą nie spojrzałby krzywo, jeśli tylko trzymalibyśmy się z dala od głównych szos. W tamtych stronach pełno jest zapomnianych dróg. Skręca się trochę w bok i czas zwalnia, jakby się wymknął spod czyjegoś czujnego spojrzenia. Zużywa się powoli, jak ubrania facetów podróżujących na wozach. To, co wygląda jak do wyrzucenia, trwa, tleje i szarzeje aż do spokojnego końca, do chwili, gdy istnienie niepostrzeżenie zamienia się w nicość. Tak sobie to wyobrażam, gdy oni już zniknęli w mgle. Widzę jak przemierzają stępa Nizinę Węgierską, Siedmiogród i Banat, jakby się tam urodzili i wracali właśnie do domu z targu, z odwiedzin, z pracy w polu albo w lesie. Czas rozstępuje się przed nimi jak powietrze i na powrót zamyka, gdy tylko przejadą. To zwierzęta sprawiają, że czas odzyskuje swoją starą postać. One są żywe, lecz nie niszczą jego delikatnej materii."

Andrzej Stasiuk  Jadąc do Babadag

Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2004

__________________________________________________________________________

 

Byłam w M i w tamtych stronach. Czas zwalnia, szczególnie w zimowych okolicznościach przyrody, gdy wszystko zasypane, zaspane. Wróciłam do "Jadąc do Babadag", kilka lat temu potraktowałam nieco po macoszemu tę książkę. Teraz rozsmakowałam się szczegółami, szczególikami podróżowania.

Gdy wracaliśmy do K., za Łużną minęliśmy jednokonny zaprzęg z wozem. E., która lubi chodzić do stadniny koni (na Bolinę) , obserwować je, zapytała: a co ten konik robi?

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20